sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 4 cz. II

Kochani! Przepraszam, że tak długo, ale jakoś opuściła mnie wena, czy coś. Nie wiem co jest grane. Chyba rozleniwiłam się tym wyjazdem do Warszawy, a może to wina napięciem przed wynikami matury? :D Ale już po, wszystko zdałam, także może uda się nie mieć problemów z pisaniem♥ Ze specjalną dedykacją dla Mili ♥ Za to, że jest i wspiera ;** Wam też dziękuję, że jesteście ♥ Bez was ten blog by nie istniał ♥ Przepraszam za jakość rozdziału, mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie :) Miłego czytania :D

Wasza Hal ♥




 Barman już z daleka zauważył nadchodzące dziewczyny. Miał ochotę schować się pod blatem, ale nie mógł, w końcu był w pracy. Zrezygnowany westchnął i do sześciu szklaneczek nalał Ognistej Whisky. Postawił je na barku w momencie, kiedy grupka znalazła się przy nim. Hermiona rozszerzyła oczy.
 - Dla nas? - pisnęła szczęśliwa Elena. Chłopak kiwnął głową i szybko odszedł na drugi koniec barku, by zatopić się w rozmowie z Lavender Brown. Leni zrobiła smutną minkę, ale szybko pocieszyła się alkoholem. Wszyscy zatopili się w rozmowie i alkoholu, kiedy dostrzegli na twarzy Hermiony szatański uśmiech. Nie spodobał on się chłopakom, natomiast dziewczyny były zaintrygowane i jednocześnie dziwnie pobudzone.
 - Mów! - zarządziła Pansy, ale Miona pokręciła głową, zeskoczyła ze stołka i pobiegła przed siebie. Po chwili jednak wróciła, dopiła swoją Ognistą i znowu zniknęła. Harry zdezorientowany zamrugał oczami, a Elena głośno westchnęła. Najpierw opuścił ich barman, a teraz Hermiona. Usiadł na krzesełku barowym i podparła głowę na dłoni.
 - Czuję się jak sierota - westchnęła. Nikt jednak nie ciągnął wątku, więc niepocieszona dziewczyna kontynuowała z własnej woli.
 - Najpierw opuścił na barman, a teraz moja Miona. O, patrzcie! Woli gadać z tą Brown niż z nami... W czym ona jest lepsza ode mnie?! - teatralnie zawyła Leni. Nikt nie zdążył jej odpowiedzieć, bo jak burza wparowała Hermiona, krzycząc:
 - Mam!! - stanęła obok Malfoy'a i zaśmiała się pod nosem. Niesforny kosmyk włosów opadł jej na czoło, ale nie miała jak go poprawić, bo obie ręce trzymała z tyłu.
 - Co maaaasz?! - krzyknęła natchniona Elena, zeskakując ze stołka i klaszcząc w dłonie.
 - Nasze eliksiry - wyszczerzyła się Miona. - Czas je użyć! - zaśmiała się. Harry biorąc przykład z Eleny, klasnął w dłonie, czym wywołał salwę śmiechu wśród znajomych. Elena i Hermiona rozejrzały się po sali w poszukiwaniu swoich ofiar. Zgodnie wybrały dwie najodpowiedniejsze ich zdaniem osoby.


  Pół godziny później w Wielkiej Sali zapanowało poruszenie, kiedy Ron Weasley ubrany w różową, zwiewną sukienkę wparował na scenę. Rude włosy miał spięte w luźnego koko na czubku głowy, na powiekach miał fioletowy cień do oczu, a usta wymalowane krwistą czerwienią. W ręku dzierżył swoją różdżkę, na czubku której widniało bladoróżowe serduszko. Weasley złapał mikrofon i wrzasnął:
 - JA OD ZAWSZE KOCHAM CIĘ SYBILLO! - i za pomocą błękitnych skrzydełek wyrastających z jego pleców poszybował w powietrze. Lecąc przez Wielką Salę machał różdżką, z której leciały różowe i złote iskierki. Uczniowie ledwo stali na nogach śmiejąc się z Rudzielca. Ten niewzruszony, podleciał do Trelawney i klęknął przed nią. Profesorka zamrugała oczami i gwałtownie wciągnęła powietrze do płuc. Ronald ponownie machnął różdżką, tym razem wyczarowując pająka, który kroczył po twarzy Sybilli. Rudowłosy poderwał się na równe nogi i z głośnym piskiem, uderzył w twarz Trelawney. Kobieta odleciała do tyłu, a Weasley wybiegł z sali piszcząc jak mała dziewczynka. Hermiona osunęła się po Harrym i przykucnęła ledwo łapiąc oddech ze śmiechu. Eliksir Leni i Diabła okazał się na prawdę dobry. Nikt nie zdążył jednak odetchnąć po pokazie Weasleya, kiedy na scenie pojawił się Snape. Wszyscy wlepili w niego wzrok. Mężczyzna miął w dłoniach skrawek swojej szaty, i patrząc w podłogę zaśpiewał: <PIOSENKA KLIK>
 Chociaż mało mamy lat 
tak naprawdę niewiele
choć lubimy w piłkę grać 
i pojeździć rowerem

choć na wszystko mamy czas
tyle zabaw nas czeka 
wiemy, że każdy z nas wyrośnie, każdy z nas
na wielkiego, wielkiego na człowieka

ref.:
bo co może, co może mały człowiek
tak jak ja albo ty
może pani, a może pan podpowie } 
my zgodzimy się z tym }x2

na podwórku fajnie jest
można sobie pobiegać
można w kapsle pograć też 
i pochodzić po drzewach

można łapać do swych rąk 
kolorowe motyle
albo się ukryć tak by nikt nie widział nas 
i polecieć do słońca choć na chwilę

ref:
bo co może,co może mały człowiek...

właśnie tyle lat co my
mają bolek i lolek
a więc może ja lub ty 
odegramy ich rolę

albo któryś będzie kimś
najważniejszym na świecie 
będzie miał tyle sił
dołoży wszystkich sił 
aby były szczęśliwe wszystkie dzieci

ref:
bo co może ,co może mały człowiek..        
 Śpiewając cały czas bujał się na boki, a jego tłuste włosy powiewały raz w lewo, raz w prawo. Miał lekko zachrypnięty głos. Ktoś z pierwszego rzędu odpalił zapalniczkę i bujał się na boki równo z profesorem. Dumbledore poklaskiwał w dłonie i podśpiewywał pod nosem słowa piosenki. Po chwili złapał McGonagall za rękę, a zaraz za nią czworo uczniów i zrobili kółeczko. Severus skończył śpiewać i rzucił do mikrofonu:
 - Cienkujeeee! - uciekł ze sceny wpadając do kółka stworzonego przez dyrektora i Minerwę.
 W tym samym czasie Elena z przekrzywioną w bok głową wpatrywała się w ojca.
 - Nie wiem czy mam się za niego wstydzić, czy być z niego dumna - zaśmiała się.
 - Wyluzował nieco - rzucił beztrosko Malfoy, a Hermiona odparła dumnie.
 - Dzięki nam, Malfoy! - blondyn uśmiechnął się do niej. Hermiona patrząc na profesora jak na małe dziecko westchnęła głośno.
 - Ej! Zróbmy karaoke! Co wy na to? - ożywiła się nagle Pansy, która prawie usnęła oparta o blat barku. Wszyscy zaaprobowali jej pomysł i już po chwili ustalili z Dumbledore'm, że dobiorą się w pary i wykonają jakieś utwory. I tak zanim Hermiona zdążyła się zorientować, była w parze z Malfoyem. Znowu. Po raz drugi dzisiejszego wieczoru miała z nim śpiewać. Westchnęła i upiła duży łyk whisky. Na scenę wbiegła szczęśliwa Elena, a za nią Blaise. Dziewczyna pomachała zebranym i podeszła do mikrofonu. Zaśpiewała swoją ulubioną piosenkę <KLIK>, potem na scenie pojawiła się Pansy z Harrym, w piosence <KLIK>. Jako ostatni na scenie pojawili się Hermiona i Draco. Zaśpiewali <KLIK>, widać było, że poniosła ich muzyka, dlatego też kiedy piosenka dobiegła końca, kiwnęli do siebie głowami i po chwili rozpoczęli kolejną piosenkę <KLIK>. Bawili się wspaniale, każde z nich miało świetne wyczucie rytmu i doskonały ruch sceniczny. Publiczność szalała, a oni śpiewali uśmiechając się do siebie. Pierwszy raz panowała między nimi taka idealna, niczym niezmącona zgoda. Kiedy bal dobiegł końca, cała szóstka ruszyła do swoich pokoi. W jednym z korytarzy, Pansy zatrzymała się gwałtownie i pisnęła cicho:
 - Jaki słodki kiciuś! - zawołała wskazując na czarną plamę po ścianą.
 - Yyy - wydukał Harry, patrząc to raz na czarnowłosą, to raz pod ścianę.
 - Ojej! Rzeczywiście! Jaki słooooodziaak! Kici srici, choooć!- Hermiona kucnęła i próbowała przywołać zwierzątko, które nie reagowało na jej słowa. Oburzona wstała gwałtownie i rzuciła pod nosem:
 - Głupi futrzak - założyła ręce na piersi i zrobiła obrażoną minę.
 - A może jest ranny i dlatego nie podchodzi? - pisnęła przerażona Pans.
 - Albo stracił słuch i nie podchodzi bo nie słyszy? - podłapała Elena zakrywając usta dłonią.
 - A może to nie jest kot i nie podchodzi bo to zwykła szata? - zironizował Draco, który nie wiadomo kiedy znalazł się pod ścianą i trzymał w dłoni czarną szatę. Dziewczyny obraziły się na blondyna i ruszyły do swoich dormitoriów, nie czekając na nikogo. Chłopcy dogonili ich, ledwo hamując uśmiechy napływające na ich usta. Harry zaoferował się, że odprowadzi Parkinson, toteż skręcili w stronę lochów, a Elena i Blaise koniecznie chcieli odprowadzić Hermionę i Dracona, więc ruszyli z nimi w stronę PW Prefektów. Kiedy znaleźli się pod drzwiami do PW, Leni rzuciła się na kuzynkę i wyściskała ją. Chłopaki podali sobie ręce i Blaise ruszył w stronę lochów. Elena podążyła za nim, a Hermiona machała blondynce krzycząc:
 - No! To buźka jutro! Pa! - i razem z Draco weszła do środka.
 - Serio, Granger? - zaśmiał się blondyn.
 - Co znowu? - jęknęła zrezygnowana. Malfoy popatrzył na nią i kręcąc głową poszedł do swojego dormitorium.

niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział 4 cz.I

EDIT: KOCHANI, PRZENIOSŁAM BLOGA Z ONETU NA BLOGGERA! ZAPRASZAM CHĘTNYCH DO CZYTANIA OPOWIADANIA PT.: ZŁĄCZENI PRZESZŁOŚCIĄhttp://historie-milosci-draco-hermiona.blogspot.com/
Moi kochani ♥ Bardzo przepraszam, że rozdział dopiero dziś, ale te matury pochłonęły mnie zupełnie! A później było już tylko gorzej, bo dopadł mnie pomaturalny leń! Wiem, słabe usprawiedliwienie :c Ale nie zapomniałam o Was <3 Proszę bardzo, nowiutka, świeżutka nowość :D Bardzo proszę wszystkich o komentarze, chciałabym wiedzieć, czy wciąż jesteście ze mną, i co sądzicie o tym rozdziale. W razie pytań, zapraszam na aska: http://ask.fm/HaleyElena

Całuję,
Wasza Hal ♥





 - Jesteś pewna, że wyglądam dobrze? - Hermiona okręciła się wokół własnej osi, przeglądając się w lustrze.
 - Dobrze?! Hermiona, wyglądasz bajecznie! - podekscytowana Elena klasnęła w dłonie i przygryzła język. Wprost nie mogła się doczekać rozpoczęcia balu. Nowe żeńskie Trio Hogwartu, w skład którego wchodziła ona, Hermiona i Pansy, postanowiły ubrać się na biało. Wszystkie więc kupiły sobie białe suknie. Stały teraz przed wielkim lustrem w Pokoju Wspólnym Prefektów i podziwiały swoje odbicia. Ze swojej sypialni wyszła Rita i posłała im krzywe spojrzenie. Dziewczyny zaśmiały się.
 - No to co moje, bejbaski? - krzyknęła Pans - Gotowe na Wielki Podryw w Hogwarcie? - spojrzała na nie wymownie.
 - Tsiaaa - żachnęła Miona. Nie czuła się pewnie, zwłaszcza, że jej partnerem miał być Malfoy. Tak zarządziła McGonagall i tak miało być. Dlaczego nie mogła iść z kim chciała? Co z tego, że była Prefektem Naczelnym tak jak ten nadęty Malfoy, przecież o wiele lepiej było by iść na bal z... z Teodorem Nottem chociażby! I co z tego, że Malfoy, ta gnida, ostatnio jest całkiem miły. Spojrzała jeszcze raz na swoje odbicie. Ujrzała w lustrze swoje specjalnie magicznie skrócone włosy i finezyjną sukienkę. Uśmiechnęła się, bowiem w jej głowie zrodził się plan. Ale ciii... o tym później.
 Bal rozpoczynał się o 20:00. Pięć minut przed czasem, podążały już w stronę swoich partnerów, którzy czekali na nich pod Wielką Salą. Elena nie zważając na ciągnącą się za nią suknię, podbiegła do Blaise'a i rzuciła mu się na szyję. Przechodząca obok McGonagall spojrzała na nią karcący wzrokiem, bowiem Wiecznej Dziewicy nie podobał się frywolny styl bycia Leni. Elena za jej plecami pokazała jej język i szepnęła coś na kształt: "...już ja ci pokaże, ty spróchniała dziwko, takie...". Pansy w tym czasie podeszła do Harry'ego i delikatnie się uśmiechnęła. Była nieco speszona, ale podała mu dłoń i ustawili się w parze do wejścia. Hermiona natomiast, zrezygnowana podeszła do Malfoya i sztywno skinęła mu głową. Stanęła obok, ręce trzymając skrzyżowane na piersiach. Wyglądała jak obrażone dziecko. Draco prychnął pod nosem, czym rozdrażnił Gryfonkę.
 - Czego, fretko? - warknęła pod nosem. Malfoy pokręcił głową, ale nic nie odpowiedział. Jego postawa jeszcze bardziej zirytowała dziewczynę, ale nie miała czasu odpysknąć, gdyż ruszyły pierwsze takty muzyki i musieli tanecznym krokiem wejść do środka. Cztery pary rozpoczynały bal walcem angielskim, byli to: Draco i Hermiona, Elena i Blaise, Pansy i Harry oraz Rita i Jasper. Kiedy walec dobiegł końca, na scenie pojawił się Dumbledore, z dziwnie różowymi policzkami. Albo się zawstydził, albo wypił za dużo ponczu. Hermiona obstawiała to drugie.
 - Kochani, ogłaszam że bal z okazji Rozpoczęcia Roku właśnie się rozpoczął! Życzę udanej zabawy! - a potem zataczając się nieco zszedł ze sceny, by wyrwać Sybilli Trelawney kieliszek z ręki, i podejść do Snape'a. Na scenie pojawiły się Fatalne Jędze i wszyscy zaczęli tańczyć. Hermiona odnalazła swoje koleżanki i razem pobiegły do baru zamówić alkohol. Zamówiły sobie Hogwardzkie Kamikadze, czyli sześć różnokolorowych drinków w 50 ml kieliszkach. Każda złapała po dwa i wypiły szybkim haustem, uprzednio stukając się kieliszkami. Drinki tak im zasmakowały, że zamówiły jeszcze dziesięć tacek i dziwnie szybko poprawiły im się humory.
 - Pamiętajcie żeby nie pić z lewej ręki! - krzyknęła Hermiona.
 - A czemu? - zapytała Elena, podpierając brodę na dłoniach.
 - Bo jak się pije z lewej ręki... - Miona konspiracyjnie rozejrzała się na boki, a potem nachyliła się bardziej w stronę koleżanek - to na nogach rosną... rude włosy! - odpowiedziała teatralnym szeptem. Pansy zrobiła wielkie oczy i zatkała usta dłonią. Leni kręciła głową, przygryzając kciuka.
 - A co jak ktoś jest leworęczny?! - wykrzyknęła Pans. Była tak podekscytowana, że mało nie spadła z krzesła. Teraz to Granger zatkała dłonią usta.
 - No nie mów, że jesteś leworęczna?! Czekaj, nie odpowiadaj jeszcze! Muszę to przetrawić po swojemu... Barman! Ja poproszę... o tak ze trzy Ogniste Whisky. Z zimnym lodem! - barman spojrzał na nią i uśmiechnął się pod nosem.
 - A ja nie wiem, proszę pani, czy nie został mi już tylko ciepły lód - przerzucił sobie ściereczkę przez prawe ramię i spojrzał z zainteresowaniem na dziewczyny.
 - O cholera... - mruknęła Elena.
 - Mam wrażenie, że robi sobie pan z nas jaja... - Hermiona przekrzywiła głowę, a barman uniósł brwi, zastanawiając się co brunetka ma na myśli - Przecież to dopiero początek imprezy! Jak mogłoby zbraknąć zimnego lodu? - Blondwłosy mężczyzna parsknął pod nosem, i z uśmiechem ustawił na blacie trzy szklanki, do których wsypał lód i nalał złotego trunku. Hermiona złapała swoją szklaneczkę i językiem dotknęła lodu. Elena w oczekiwaniu na jej reakcje zacisnęła kciuki i zmrużyła powieki.
 - Ha! Wiedziałam! Ten lód jest zimny - uśmiechnęła się triumfalnie, a jej kuzynka odetchnęła z ulgą.
 - O Merlinie! Całe szczęście, jeszcze byśmy sobie poparzyły usta - rzuciła Pansy. Uniosła swoją szklankę i krzyknęła "Zdrówko!". Brunetka i blondynka stuknęły się z nią i wypiły swoje whisky.
 - Jeszcze raz to samo, panie żartowniś! - krzyknęła Elena. Kiedy barman postawił przed nimi kolejną porcję trunku, Hermiona zeskoczyła z barowego krzesła i stanęła twarzą w twarz z Parkinson.
 - Idę do łazienki, ale jak wrócę to dokończymy naszą rozmowę.
  Wracając z łazienki usłyszała jak McGonagall trzeszczy do mikrofonu. Mimowolnie się skrzywiła.
 - Drodzy uczniowie! Mamy dla was małą niespodziankę. Proszę aby wszyscy ustawili się pod ścianą. - Hermiona wycofała się za drzwi i czekała, aż wszyscy ustawią się tak jak Minerwa im kazała. Kiedy usłyszała pierwsze takty muzyki, wiedziała co ma robić. Zgasło światło, a ciemność rozbił snop światła skierowany na osobę schodzącą ze sceny i śpiewającą:  <KLIK>
 She was like April sky
Sunrise in her eyes
Child of light, shining star
Fire in her heart
Brightest day, melting snow
Breaking through the chill
October and April


Wiedziała, że teraz jej kolej. Snop światła przeskoczył na nią, ale nie speszyła się. Alkohol, który wypiła dodał jej pewności siebie. Ruszyła powolnym krokiem do przodu, śpiewając anielskim, delikatnym głosem.

He was like frozen sky
In October night
Darkest cloud, endless storm
Raining from his heart
Coldest snow, deepest blue
Tearing down his will
October and April

 
Szła wolnym krokiem, ale czuła jakby wiatr rozwiewał jej włosy i suknię. Wiedziała, że to za sprawą czarów, jednak czuła się jak w jakiejś bajce. Widziała z oddali wolno kroczącego chłopaka. Skupiła na nim wzrok i śpiewała dalej. Teraz mieli wspólną zwrotkę. Przymknęła oczy by dać z siebie wszystko, i wciąż zbliżając się do chłopaka, zaczęła śpiewać. Weszli równo, jakby ta piosenka była napisana specjalnie dla nich.


.


Like hate and love
World's apart
This fatal love was like poison right from the start
Like light and dark
World's apart
This fatal love was like poison right from the start

We were like loaded guns

Sacrificed our lives
We were like love undone
Craving to entwine
Fatal torch
Final thrill
Love was bound to kill
October and April

Like hate and love

World's apart
This fatal love was like poison right from the start
Like light and dark
World's apart
This fatal love was like poison right from the start


Hate and love
World's apart This fatal love was like poison right from the start
Light and dark
World's apart
This fatal love was like poison right from the start


Z każdym wersem piosenki zbliżali się do siebie coraz bardziej. Teraz już widziała jego blond włosy rozwiewane przez zaczarowany wiatr, tył czarnego fraka powiewający w takt muzyki. Widziała skupienie na jego twarzy. Byli coraz bliżej siebie. Patrząc na niego poczuła dziwne mrowienie w żołądku, i chociaż go nienawidziła to przez chwile poczuła jakieś ciepłe uczucie względem blondyna idącego na przeciw niej. 


October and April

October and April
October and April


Stanęli na wprost siebie prawie stykając się czołami. Na sali wszyscy zamarli, prawie czuli wyniosłość tej chwili. To spotkanie dwóch różnych światów. Kwiecień i październik, tak różni i jednocześnie w tej chwili tacy sami. Hermiona poczuła jak Draco dotyka jej policzka, a kiedy muzyka dobiegła końca, blondyn złapał oszołomioną dziewczynę za rękę i ukłonili się publiczności. Po sali rozeszły się gromkie brawa. Ślizgoni i Gryfoni gwizdali i piszczeli. Każdy był pod wrażeniem występu. Hermiona uśmiechnęła się pod nosem i rzuciła do Malfoy'a:
 - Dobra, ja wracam do picia - wyrwała rękę z uścisku i pobiegła w stronę Eleny i Pansy.
 - Wróciłam! - oznajmiła wdrapując się na krzesło.
 - Miałaś iść tylko do łazienki, ty mendo! - Leni położyła się na blacie baru i ściągnęła z ramienia barmana ściereczkę. Blondyn odwrócił się, by coś powiedzieć, ale kiedy zobaczył, że dziewczyna uderzyła jego ścierką koleżankę, odpuścił. Machnął ręką i sam z siebie nalał im Ognistej.
 - Ała - Hermiona rozmasowywała obolałe czoło, jednak kiedy zobaczyła przed sobą szklankę z whisky, pochłonęła ją jednym haustem. Pansy i Elena poszły za jej przykładem. Granger złapała menu i przyglądała się mu przez chwile.
 - Panie barman, trzy razy Smocza Ospa! Ale mi zaschło w gardle - tym ostatnim zwróciła się już do swoich towarzyszek. Barman postawił przed nimi długie, wąskie szklanki z różowo-fioletowymi napojami, które zdobiły truskawki.
 - Mniam, wygląda mniam - panna Snape oblizała usta i zachłannie napiła się alkoholu.
 - Jak tak dalej pójdzie, to do końca roku zostaniemy alkoholiczkami - rzuciła Pans, która tak naprawdę, nie miała zamiaru zwalniać tempa. Mało tego, ona nie miała nic przeciwko częstym libacjom alkoholowym.
 - Cześć trojaczki! - krzyknął Zabini, pojawiając się obok nich wraz z Potterem i Malfoy'em. Wszyscy trzej mieli urocze uśmiechy na twarzach, ale Harry wyglądał wyjątkowo słodko, bowiem jego włosy potargane były jeszcze bardziej niż zwykle, a okulary jakoś krzywo trzymały się na jego nosie.
 - Przyszliśmy pić z wami - powiedziawszy to, Harry dostał nagłego i ciężkiego ataku śmiechu. Nie mógł przestać przez dobrą chwilę, a jego przepona ledwo już wytrzymywała. Potter jedną ręką złapał się blatu baru, a drugą przycisnął do brzucha. Pozostali patrzyli na niego z politowaniem.
 - Potter, ty już nie pijesz! - Pans machnęła ręką mówiąc to, a Harry momentalnie przestał się śmiać. Spojrzał na nią z powagą.
 - No chyba ty, kobieto - a użył tak buńczucznego tonu, że Pansy wypluła drinka, którego nie zdążyła przełknąć. Nieszczęśliwie napój wylądował na barmanie, który widocznie miał już dość żeńskiego Trio Hogwartu, które to okupowało jego barek od początku balu. Spojrzał na nią z wyrzutem, a Elena podała mu ścierkę.
 - Proszę, to pana chusteczka - uśmiechnęła się do niego przymilnie, ale blondyn wyrwał tylko z jej ręki skrawek materiału i począł wycierać swoją kamizelkę. W tym samym czasie podszedł do niech rudowłosy chłopak. Spojrzał z nienawiścią na Ślizgonów i wycedził przez zaciśnięte zęby:
 - Harry, Hermiona! Idziemy stąd.
 - No chyba nie... - zaczęła brunetka, ale Ron zaczął szarpać ją za rękę, próbując ściągnąć ze stołka.
 - Ejej! Gdzie z tymi łapami, brudny wieprzleju?! - Draco stanął między nim, a Hermioną.
 - Nie wpieprzaj się, Malfoy! Nie twoja sprawa, nędzny Śmierciożerco! - wokół zapanowała cisza. Każdy zamarł oczekując reakcji blondyna, jednak nim tamten zdążył cokolwiek zrobić, obok nich pojawił się Harry.
 - Chyba powinieneś już iść, Ron... - lekko szturchnął rudowłosego. Weasley ominął Dracona i zwrócił się do Hermiony:
 - Liczę do trzech, i idziemy! - Hermiona spojrzała na niego z politowaniem i upiła swojego drinka przez rurkę.
 - Raz... - Ron patrzyła na nią wyczekująco, a ona delektowała się swoim koktajlem.
 - Dwa... - Weasley zrobił się nieco czerwony na twarzy. Patrzył na spokojną Gryfonkę, a jego oddech stał się szybszy.
 - TRZY!! - krzyknął i zaczął zbliżać się do Hermiony. Malfoy zrobił już krok w ich stronę, ale w tym samym momencie Hermiona wyciągnęła rurkę z drinka, i dmuchnęła w nią. Cały alkohol, który w niej był wylądował na twarzy rudzielca. Chłopak zrobił się jeszcze bardziej czerwony, kiedy wszyscy wybuchnęli śmiechem.
 - Ślizgońska dziwka! - wysyczał i ruszył przed siebie. Po drodze szturchnął ramieniem Harry'ego, szepcząc "Zdrajca".
 - No dojebie złamasowi, za to co powiedział do Miony! - oburzył się Blaise. Hermiona machnęła ręką.
 - Już wiem na kim wypróbujemy nasze eliksiry! - Granger klasnęła w dłonie, jak miała w zwyczaju robić jej kuzynka i zamówiła kolejne drinki. Kiedy każdy wypił zawartość swojej szklanki, Elena zaproponowała każdemu taniec. Hermiona spojrzała na kuzynkę.
 - Leni, a gdzie masz buty? - Elena rozejrzała się i z wielkim uśmiechem na twarzy odpowiedziała Hermionie.
 - O tuuuu! - krzyknęła, wskazując na cieliste szpilki stojące na blacie baru. Barman zerknął we wskazywanym kierunku i aż zagryzł ścierkę z nerwów. Elena spojrzała na niego smutnym wzrokiem, podeszła do baru i zabrała swoje buty.
 - Ale jak będziesz chciał pożyczyć ode mnie tych butów, to nawet na to nie licz, panie barman - włożyła szpilki, i lekko kuśtykając odeszła do baru.



                                                                         Elena

                                              

Pansy


Hermiona







 









piątek, 12 kwietnia 2013

Przemówienie nr 1

Kochani! <3

Na początku pragnę przeprosić was, że nowy rozdział tak się opóźnia. Tak jak mówiłam, spowodowane jest to tym, że wielkimi krokami zbliża mi się matura. To ostatni moment na naukę i przypomnienie sobie wszystkiego. Obiecuję jednak, napisać nowy rozdział jak najszybciej :) Piszę jednak w zupełnie innej sprawie. Jak niektórzy z was wiedzą, mam dwa blogi, i właśnie o tego drugiego mi chodzi. Otóż na http://historie-milosci-draco-hermiona.blog.onet.pl/ zamieszczane mają być krótkie historyjki. Seria "Złączeni przeszłością" dobiega końca, jeszcze jakieś 2-3 rozdziały. Kolejna historia, "Zgubione szczęście" - która nota bene jest już zakończona w moim magicznym zeszycie - powinna pojawić się zaraz po zakończeniu pierwszej serii. I tutaj muszę napomknąć, że przygoda z Onetem przestała być dla mnie przyjemna, mam też niemiłe wrażenie, że na tamtego bloga nikt nie wchodzi. Stąd też moje pytanie do was - i ogromna prośba jednocześnie - czy mogli byście ocenić tamto opowiadanie? Czy jest tak słabe, że nie zasługuje na niczyją uwagę, czy to tylko wina bloga? I czy warto przenieść całego onetowego bloga, na nowy na bloggerze? Będę ogromnie wdzięczna za wasze opinie. Kocham was ♥ I dziękuję, że jesteście :**

wtorek, 2 kwietnia 2013

Liebster Award

Pod spodem znajdziecie rozdział 3 :D Wow, jestem mega szczęśliwa i bardzo, ale to bardzo zaszczycona tą nominacją. Nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek dostanę takie wyróżnienie. Dziękuję Ci Florence

"Nominacja do Liebster Awards jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.” 

PYTANIA:
1. Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz w HP to co to by było? Dlaczego?

Zmieniłabym nieco fabułę w epilogu, a dokładniej wątek w którym okazuje się, że Hermiona wychodzi za mąż za Ronalda. Dlaczego? Nie wiem... Po prostu oni mi do siebie nie pasują, dla mnie Hermiona zasługuje na kogoś lepszego.


2. Co robisz w wolnym czasie?

W wolnym czasie zazwyczaj piszę opowiadania, lub czytam książki. Często też spotykam się z przyjaciółmi na mrożoną kawkę ;)

3. Którą postać z HP najbardziej lubisz, czemu?

Łatwiej chyba byłoby mi odpowiedzieć, której postaci nienawidzę najbardziej :) Ulubionych mam kilka, ale jeśli miałabym wybrać tylko jedną to Draco Malfoy'a, bo jest bardzo wyrazistą postacią, charakterną i... jest draniem :) A takich lubię najbardziej :))


4. O czym marzysz?

Może to głupie, ale marzę o tym aby przeżyć jakąś szaloną, niezapomnianą przygodę. Najlepiej w jakimś ciepłym kraju, z przystojniakiem u boku :)

5. Czemu akurat taka tematyka bloga?
Ponieważ Dramione to mój ulubiony parring, i chociaż równie mocno lubię parring Ginny&Blaise, to jednak nie potrafiłabym wczuć się tak bardzo w ich relacje i ich emocje. Dramione towarzyszy mi od lat - tym bardziej, że Draco jest dla mnie ideałem faceta.

6. Do którego domu trafiłabyś? Dlaczego?

Oczywiście, że do Slytherinu :) Pomijam już fakt, że od małego moim ulubionym kolorem był zielony... :D Jestem osobą sprytną i przebiegłą. Coś trzeba załatwić? Elena zaradzi. Trzeba o coś się wykłócić? Zapraszam do Elenki :) Podobno jestem też wredna i cwana, ale to tylko takie gadanie, jestem kochaną dziewczynką ;)

7. Twoje ulubione filmy to ...

Wszystkie części HP, wszystkie części Piratów z Karaibów i Scarface ♥


8. Tom Felton/Rupert Grint/Daniel Radcliffe i dlaczego?

Tom Felton zdecydowanie i nieodwołalnie! Jest mega przystojny i... sama nie wiem. Po prostu ma w sobie to coś. Ten zawadiacki uśmiech, ten błysk w oku ♥

9. Który rzeczywisty parring lubisz najbardziej?

Hmm... Nimfadora i Lupin :D

10. Czego słuchasz?

Przede wszystkim rapu, ale nie zamykam się na inny rodzaj muzyki - lubię też pop :)

11. Zakon Feniksa/Śmierciożercy? Czemu? 
Śmierciożercy - nie wiem czemu, ale zawsze mam upodobanie do tych ciemnych stron :) Czyżbym była zła? :>


PYTANIA:
1. Z kim się utożsamiasz z serii HP? Dlaczego?
2. Najbardziej znienawidzona postać z HP? Czemu?
3. Ulubiony kolor?
4. Gdybyś mogła wybrać, w jakim państwie chciałabyś się urodzić?
5. Jak długo piszesz (nie koniecznie na blogu)?
6. Co sądzisz o parringu Ginny&Blaise?
7. Gdybyś przez jeden dzień mogła zostać nauczycielką w Hogwarcie, który przedmiot byś wybrała?
8. Jaki masz kolor włosów?
9. Ulubiona książka?
10. Hermiona Granger/Ginny Weasley/ Luna Lovegood? Którą lubisz najbardziej?
11. Masz możliwość umówić się na randkę z jednym ze sławnych osób. Kto to będzie i dlaczego on?


Nominuję.
1.http://ciemneijasnekoloryswiata.blogspot.com/
2.http://hermiona-and-draco-love.blogspot.com/
3.http://dramione-historie.blogspot.com/
4.http://dramione-dwa-swiaty.blogspot.com
5.http://nox-dramione.blogspot.com
6.http://melodies-of-love.blogspot.com/
7.http://dracon-and-hermione.blog.onet.pl
8.http://tak-wyszlo.blog.onet.pl/
9.http://moja-wersja-idramione.blogspot.com/
10.http://niespelniona-historia.blogspot.com/
11.http://forevertogetherhgdm.blogspot.com/






Rozdział 3


Chyba nie najlepszy, ale... jest :D Miałam straszne problemy z koncentracją, stąd kiepska jakoś rozdziału. Obiecuję się poprawić. Powiedzmy zatem, że to taki rozdział przejściowy. Przepraszam, że tak późno i zapraszam do czytania. W razie pytań odpowiem na wszystkie na moim asku: http://ask.fm/HaleyElena. Dziękuję również za tak liczne odwiedziny i komentarze <3 Jesteście cudowni, i nie ukrywam - aż chce się pisać czytając Wasze komentarze. Miłego czytania ♥

PS. TO CO JEST NAPISANE KURSYWĄ I PODKREŚLONE TO LINKI DO OBRAZKÓW :D


 Wyszli z gabinetu Snape'a i ruszyli przed siebie. Pansy kilkakrotnie wzdychnęła teatralnie, ale nikt nie zwrócił na nią uwagi, tak więc nieco rozjuszona stanęła na środku korytarza.
  - To już koniec imprezy? - zapytała robiąc przy tym smutną minkę.
  - A skąd! - żachnęła nieco pijana Granger. - Dokończymy u mnie! - zakrzyknęła i ruszyła z miejsca.
  - Te, Mionuś... Nie w tą stronę, do ciebie to w lewo - zaśmiała się Elena. Hermiona spojrzała na nią spod ciężkich powiek.
  - No przecież wiem - burknęła - ja was tylko sprawdzałam... - wszyscy zaśmiali się z niej, ale ona uniosła wysoko głowę i ruszyła przed siebie. Reszta nie chcąc zostać w tyle, ruszyła za nią. Weszli do dormitorium Hermiony, i usiedli na łóżku. Hermiona wyciągnęła z barku dwie butelki Ognistej i dosiadła się do nich. Puściła w obieg butelki, bo nie chciało jej się sięgnąć po szklanki. Kiedy pociągnęła bardzo dużego łyka, a w głowie nieco jej zaszumiało, Elena położyła się na łóżku, kładąc nogi na poduszce. Wzdychnęła.
  - Nudno - i zrobiła smutną minkę.
  - Popływaaaajmy! - zawołała Hermiona, na co Elena z ożywieniem klasnęła w dłonie. Chciała szybko usiąść, aby zaaprobować pomysł, ale spadła z łóżka. Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Podniosła się szybko i masując czoło wypalił:
  - Chyba wszyscy na raz nie zmieścimy się do wanny - palnęła. Hermiona pacnęła się dłonią w czoło i zaśmiała z kuzynki.
  - Idziemy popływać w jeziorze - wyszczerzyła zęby. Harry zrobił przerażoną minę.
  - Co? - burknęła w jego stronę Granger.
  - To chyba niedozwolone o tej porze... prawda? - zapytał cicho. Pozostali zaczęli się śmiać, mieli szampańskie humory.
  - No i co z tego, Harry? - Hermiona machała ręką, jakby tłumaczyła coś małemu dziecko - Przecież zasady są po to żeby je łamać.
  - Ale...
  - Pottuś, ja mam gorszy problem! - rzucił Blaise - jak ja mam pływać, aby nie zepsuć sobie mojej cudownej fryzury?!
  - Jesteś gorszy od Draco - Pansy pokręciła głową z dezaprobatą. Blaise, Hermiona i Elena wybuchnęli śmiechem.
  - A ja mam sexy bikini - pochwaliła się Hermiona. Chłopcy spojrzeli na nią z uśmieszkami, a dziewczyny posmutniały nieco.
  - A co się dzieje, robaczki? - zapytała brązowowłosa.
  - My nie mamy... - wyszeptała Leni.
  - To ja wam dam... chodźcie do szafy! - pociągnęła blondynkę i czarnowłosą w stronę mebla. Chłopcy spojrzeli po sobie z przerażeniem, kiedy Hermiona otworzyła drzwi szafy, weszła do środka z dziewczynami, a po chwili drzwi za nimi się zamknęły. Nie byli pewni swoich oczu - w końcu kto normalny wchodzi do szafy?! Z dziwnymi minami popijali Ognistą, aby po chwili zauważyć, że drzwi otwierają się z powrotem, i ze środka wychodzą trzy dziewczyny ubrane w kremowe, zwiewne sukieneczki. Na twarzy miały wielkie banany.
  - Idziemy? - podskoczyła Leni, klaszcząc w swoje dłonie. Uśmiech miała taki, jakby w tym roku Gwiazdka była miesiąc wcześniej. Chłopcy zabrali butelki z alkoholem i ruszyli w stronę wyjścia.

  Stojąc na pomoście, Hermiona zabrała od Blaise'a butelkę Ognistej i podeszła z nią do dziewczyn. Każda z nich złapała po dużym łyku i ściągnęły z siebie sukienki. Granger miała na sobie neonowe bikini, Pansy białe z falbanami, a Elena turkusowe. Chłopcy na ich widok zaniemówili. Dziewczyny zachichotały i wskoczyły do wody i zaczęły się chlapać. Draco i Blaise szybko do nich dołączyli, a Harry został na pomoście.
  - Potti, wskakuj! - krzyknął Zabini.
  - Chodź Harry, woda jest taka sexyyyy - zaśmiała się Hermiona i wskoczyła na plecy Blaise'a. Chłopak zaśmiał się i zanurkował z dziewczyną. Leni w tym czasie chlapała Pansy wodą. Harry obserwował ich i miał wielką ochotę popływać, ale... wstydził się.
  - Wskakuj Potter, popływamy sobie... - chłopak pokręcił głową, ale dziewczyna nie zrezygnowała - no dawaj! Inaczej Elena nie da mi spokoju - Harry zaśmiał się, ale wstał, ściągnął spodnie i w samych bokserkach wskoczył do wody. Pansy oblizała usta, po czym podpłynęła bliżej. Harry'ego przeszły dreszcze, kiedy dziewczyna znalazła się blisko niego. Chłopak dotknął ręką jej policzka.... i usłyszeli głośny pisk. Blaise zrzucił właśnie Hermionę do wody, a ona obrażona wypłynęła na powierzchnię i położyła się na kamieniach wystających z jeziora. Zamknęła oczy i rozłączyła się wygodnie z błogim uśmiechem.
  - Co ty robisz, Granger? - zainteresował się Draco.
  - Opalam się... Nie widać?! - oburzyła się brązowowłosa.
  - W promieniach księżyca? - zapytał powątpiewająco, ale z uśmiechem.
  - No... - blondyn zachichotał i podpłynął bliżej. Wdrapał się na kamienie i położył obok niej.
  - Użyczysz mi trochę tego księżyca, Granger?
  - A bierz se! - odpowiedziała nie patrząc na niego. Chłopak za to na nią spojrzał i nie mógł uwierzyć, że tak się zmieniła. Jej twarz nabrała szlachetnych rys, włosy stały się bardziej jedwabne, urosły jej i układały w piękne fale, a piersi... Draco aż przełknął ślinę... piersi uwydatniły się. Były idealnego rozmiaru i kształtu.
  - Słuchaj... - ale nie dane było mu skończyć bo podpłynęła do nich Elena i krzyknęła:
  - Gramy w berka! - na te słowa Hermiona znowu ożyła i nie zwracając uwagi na blondyna wskoczyła do wody, i podpłynęła do pozostałych. Draco pokręcił głową, ale także popłynął do reszty. Świetnie się bawili, uciekając przed sobą nawzajem. Ich piski i krzyki nosiły się echem po całych błoniach. I pewnie bawili by się nadal gdyby na pomostach nie stanęła pewna mroczna postać. Patrząc na nich, przywołała na usta lekki uśmiech, a po chwili krzyknęła:
  - Co to za wygłupy?! - wszyscy automatycznie spojrzeli w stronę pomostu, na którym stał... Snape! Hermiona podpłynęła do pomostu i wyciągnęła rękę do niego.
  - Co ty chcesz, Granger? - zapytał zdezorientowany. Dziewczyna nic nie odpowiedziała, ale wciąż trzymała wyciągniętą rękę. Snape westchnął i podał jej swoją dłoń, a ona... pociągnęła go z całej siły, i po chwili profesor wynurzył się w wody, plując przy tym.
  - HAHAHAHAHAHAH - zaśmiała się Elena - mokry tatuś...
  - Granger, co ty odpierdalasz?! - krzyknął nieco wzburzony, chociaż tak naprawdę chciało mu się śmiać.
  - Oj, nie denerwuj się, wujaszku - zaśmiała się i pokazała mu język. Snape'a zamurowało. Skąd ona wiedziała?! No tak... Elena. I ten jej długi jęzor... Mężczyzna zignorował tę uwagę i zaczął płynąc w stronę brzegu, ale Elena rzuciła się na niego i usiadła mu na barkach.
  - Jupiii! Ale fajnie! Dlaczego już mnie tak nie nosisz? - zapytała smutno. Severus westchnął głośno i pokręcił głową. Ma się z tą swoją córeczką, a teraz jeszcze doszła mu do tego szalona siostrzenica. Zaczął powątpiewać w świetność swoich genów... Snape odepchnął córkę za stopy, a ta zrobiła w powietrzu fikołka i wpadła do wody. Wynurzyła się z niej piszcząc z zadowolenia.
  - Kocham tooooo! - Hermiona poczuła ogromną ochotę na wygłupy, więc również wskoczyła na barki profesora i krzyknęła:
  - Ja też chcę tak jak Leni!! - Snape zaśmiał się pod nosem, ale odepchnął siostrzenicę tak jak córkę. Hermiona zrobiła piękne salto, wpadła pod taflę wody i wynurzyła się z gracją Afrodyty.
  - Ale to było sexy - zawołała. Severus widząc zbliżające się do niego dziewczyny, zaczął biec w stronę brzegu. Przewrócił się na mokrym piasku, a wszyscy zaczęli się z niego śmiać. Odwrócił się do nich z twarzą umazaną piaskiem:
  - Jeśli komuś powiecie o tym co tu się działo... ZABIJĘ!! - warknął, a noc zakryła jego szczęśliwy uśmiech.


Kolejny dzień był dla wszystkich katorgą. Hermiona, która spała w swoim dormitorium z Leni i Pans, wstała jako pierwsza. Zwlekła się z łóżka i poszła do łazienki. Zerknęła w lustro i krzyknęła przerażona. Była bardzo blada, miała ogromne sińce pod oczami, w jej włosy sterczały jak siano. Wzięła szybki prysznic, umyła włosy i nałożyła na nie olejek arganowy. Ubrała się w różową cieniowaną bluzkę, czarne szorty z dżetami, różowo-pomarańczowe sandałki na koturnie i złotą bransoletkę w ćwieki. Całość wyglądała świetnie. Włosy upięła w luźnego koka, a dwa skręcone kosmyki wisiały jej po bokach twarzy. Nałożyła szybko trochę podkładu, a potem przypudrowała twarz, mając nadzieję, że zakryje nieco sińce, nic z tego wciąż były widoczne. Rzęsy wydłużyła maskarą, a na kości policzkowe nałożyła trochę różu. Wyszła z łazienki i obudziła dziewczyny. Kiedy wszystkie się wyszykowały, postanowiły iść obudzić chłopaków, którzy spali u Malfoy'a. Przeszły przez Pokój Wspólny i weszły do dormitorium blondyna. Hermionę aż cofnęło, a twarz jej pozieleniała.
  - Ale tu śmierci alkoholem - wycedziła zza dłoni, którymi zakryła nos i usta - chyba mnie mdli - jęknęła. Pansy i Elena otworzyły okna i zabrały się za budzenie chłopców, którzy baaaaaaaaardzo niechętnie zwlekli się z łóżek i po kolei szykowali.
   Pierwsze były eliksiry, na których Snape był w wyśmienitym humorze, i nikt nie rozumiał dlaczego. Nikt oprócz paczki, która miała wczoraj szlaban. Hermiona przypomniała sobie nagle, jak wczoraj zwracała się do profesora per "wujku" i weszła mu na barki. Pobladła jeszcze bardziej i praktycznie położyła się na ławce, zakrywając twarz książką.
  - Co jest, Granger? - szepnął w jej stronę Draco.
  - Właśnie sobie przypomniałam wczorajszą noc, Malfoy... Ale przypał - jęknęła. Blondyn zaśmiał się serdecznie i pokręcił głową. Hermiona postanowiła, że po lekcji porozmawia ze Snape'm.  Pierwszy raz lekcja dłużyła jej się tak bardzo. Wierciła się na krześle i trzęsła nogą, co lekko irytowało Malfoy'a. Kiedy zabrzęczał dzwon obwieszczający koniec lekcji, wszyscy szybko wybiegli z sali, a ona została i podeszła do nauczyciela.
  - Profesorze? - zapytała niepewnie. Mężczyzna spojrzał na nią z uśmiechem.
  - Słucham, Hermiono? - dziewczyna zapowietrzyła się. Jeszcze nigdy Snape nie zwrócił się do niej po imieniu. I jeszcze się uśmiecha do niej.
  - Bo ja chciałam porozmawiać... o mojej... mojej mamie. Mogę? - usłyszała jak mężczyzna głośno westchnął.
  - A co byś chciała wiedzieć?
  - Co dokładnie się stało, że moja mama przez tyle lat udawała mugolkę? - Hermiona opadła na krzesło stojące przy biurku i wyczekująco spojrzała na nauczyciela.
  - Posłuchaj... o tym to musisz porozmawiać z Mirandą. Nie sądzę bym był upoważniony do informowania cię o tym. Ale mogę powiedzieć ci, że twoja mama rzeczywiście jest moją siostrą, i jak mniemam opowiedziała ci o tym Elena - brązowowłosa kiwnęła głową, a Severus kontynuował - jesteś więc moją siostrzenicą, Hermiono. Powinnaś porozmawiać z Mirą, myślę, że już jest czas abyś dowiedziała się całej prawdy.
  - A ty? Nie chciałbyś się z nią pogodzić? - Snape uśmiechnął się blado.
  - Jeżeli Miranda stwierdzi, że chce odnowić stosunki rodzinne, to bardzo chętnie się z nią spotkam i porozmawiam, mama bardzo z nią tęskni. W dodatku Mira jest matką chrzestną Eleny, a kiedyś przyjaźniła się z Kathrin. Dobrze by było, aby wszystko wróciło do dawnej normy, ale nie jestem pewien czy twoja matka będzie chciała tego samego. Porozmawiaj z nią.
  - Nie powiesz mi co się stało? - Mężczyzna pokręcił przecząco głową.
  - Nie mogę, Hermiono. Porozmawiaj z matką.
  Dziewczyna podziękowała za rozmowę i ruszyła na kolejną lekcję.




wtorek, 26 marca 2013

Rozdział 2

A więc mamy już drugi rozdział :)) Zapraszam do czytania i komentowania - jestem bardzo ciekawa, jak Wam się podoba ten rozdział. Jednocześnie zapraszam do zadawania mi pytań na asku: http://ask.fm/HaleyElena Jeśli macie ochot zapraszam także na mojego drugiego bloga http://historie-milosci-draco-hermiona.blog.onet.pl/
Dziękuję za tak liczne odwiedziny i komentarze! Za wszystkie miłe słowa <3 Jesteście cudowni! Notkę dedykuję wszystkim czytelnikom :* 



Następną lekcją tego dnia było zielarstwo. Profesor Sprout kazała dobrać się wszystkim w pary. Hermiona była w parze z Eleną, jednak nie można powiedzieć, że z własnej woli. Brunetka odwróciła się do Harry'ego, aby zapytać czy będą w parze, kiedy niespodziewanie dostała w twarz rękawiczką ze smoczej skóry. Odwróciła się gwałtownie. Za nią stała uśmiechnięta Leni. Dziewczyna zamachnęła się i rzuciła w kuzynkę drugą rękawiczką, po czym w podskokach do niej podeszła. Hermiona patrzyła na nią zdezorientowana.
  - Jesteśmy razem w parze, cieszysz się?! - krzyknęła Leni, po czym klasnęła w dłonie.
  - A kto tak zadecydował? - przekomarzała się Granger.
  - No... ja! - zaśmiała się blondynka - Rodzina musi trzymać się razem - szepnęła jej na ucho. Hermiona pokiwała głową w geście zrozumienia.
  - Przesadzicie dzisiaj w parach Koroplacki. Ktoś wie, co to jest? - zapytała profesorka. Hermiona i Elena równocześnie podniosły rękę w górę. Elena pragnąc odpowiedzieć na to pytanie, zaczęła podskakiwać i krzyczeć: "Ja powiem, ja!". Profesor Sprout uśmiechnęła się pod nosem:
  - Bardzo proszę, panno Snape - Elenie zaświeciły się oczy, i gestykulując (na dłoniach miała rękawice) zaczęła opowiadać:
  - Koroplacki to takie kochane roślinki, które rosną tylko pod drzewami. Są strasznie brzydkie, ale słodkie bo wyglądają jakby były smutne. Mają brązowy kolor, pokryte są korą drzew, i mają grubą łodygę, z której robi się Eliksir Wzmacniający. Trzeba je często przesadzać, bo muszą być zakopane w świeżej, mokrej ziemi. Ale ziemia musi być podlewana przegotowaną wodą z dodatkiem soku z cytryny - w tym momencie zamachnęła się tak mocno, że uderzyła Hermionę w oko. Gryfonka syknęła z bólu.
  - Kurwa, Leni! - pisnęła. Elena jednak była tak przejęta swoim wywodem, że nie zwracała uwagi na Granger. Zgrabnie się ukłoniła, po czym uśmiechnęła się do profesorki.
  - Bardzo dobrze. Pięć punktów dla Slytherinu, panno Snape. Yyy... Panno Granger? Wszystko w porządku? - profesor Sprout zwróciła się do Hermiony, która cały czas tarła oko. Elena spojrzała na kuzynkę i przechyliła głowę w bok.
  - Ojej, Hermi! - pisnęła - Coś ci się stało w oko... - Hermiona spojrzała na nią, jakby pytała: "No co ty, serio?". Oko piekło ją już mniej, ale wciąż miała zaczerwienione.
 Dziewczyny przystąpiły do pracy. Najpierw Leni wyjęła spod blatu wielką donicę, którą postawiła z wielkim impetem przed kuzynką, Hermiona w ostatniej chwili zabrała dłoń, którą to niechybnie Snape by zgniotła. Następnie nasypały świeżej ziemi do donicy, a potem we dwie mocowały się z Koroplackiem, którego nie mogły wyrwać z poprzedniej doniczki. Kiedy im się udało, były całe umazane w ziemi. Z zadowoleniem przysypały roślinę w nowym pojemniku. Hermiona otarła czoło brudną rękawiczką, zostawiając na twarzy wielką smugę błota. Malfoy nie mógł powstrzymać się przed kąśliwym komentarzem.
  - Granger, to twoje środowisko naturalne, tak? - Gryfonka zaczerwieniła się ze złości, ale zignorowała uwagę blondyna. Wzięła średniej wielkości fiolkę, zagrzała w niej wodę i wlała soku z cytryny. Malfoy nie odpuścił. Musiał wyprowadzić ją z równowagi.
  - Granger, to na twojej twarzy to błoto czy szlam? - zapytał śmiejąc się głupkowato. Hermiona nie wytrzymała i wylała zawartość swojej fiolki prosto na twarz Dracona, a potem rozsmarowała mu na twarzy garść ziemi.
  - Ała, wredna szlamo! Moje oczy!! To szczypie - panikował blondyn.
  - Błoto, Malfoy. Takie samo jak na twojej parszywej gębie! - odkrzyknęła. Blaise Zabini stojący obok Malfoya, ze śmiechu zatoczył się do tyłu i upadł na grządki pelargonii.
  - Pożałujesz tego, Granger - warknął Malfoy. Wybiegł ze szklarni, nie zważając na wołającą za nim Sprout. Zabini wstał z połamanych grządek i podszedł do Hermiony.
  - Dziękuję ci! Nadałaś mojemu życiu sens - rzekł, teatralnie ścierając łzy z policzków. Hermiona uśmiechnęła się do niego, i jeszcze raz przygotowała roztwór do podlania Koroplacka.
  Kolejne lekcje minęły jej bardzo szybko. Po zielarstwie poszły z Eleną umyć się w Łazience Prefektów, a później udały się do Wielkiej Sali na lunch. Ginny, która usłyszała od Harry'ego o akcji którą odwaliła na zielarstwie Granger, wychwalała swą przyjaciółkę w niebiosa. Dzień minął w zastraszającym tempie.



 Hermiona wyszła z pod prysznica. Założyła koronkową bieliznę. Włosy wyprostowała za pomocą zaklęcia i rozjaśniła nieco. Grzywkę wywinęła w finezyjną falę. Na nogi założyła czarne legginsy z szarymi krzyżami na kolanach, do tego krótką, białą koszulkę z napisem WELCOME TO MY LIFE BITCH, a na nogi włożyła zwykłe, czarne workery.         
Zrobiła sobie lekki makijaż i wyszła z łazienki. Postanowiła iść do Ginny na plotki. Otworzyła drzwi... i krzyknęła. Za drzwiami stała Leni, uśmiechając się jak psychopata.
  - Dżisys, Leni! Ale mnie wystraszyłaś - złapała się za serce. Elena zaśmiała się i wyciągnęła kuzynkę z pokoju.
  - Przyszłam po ciebie, bo zaraz mamy szlaban - zmarszczyła lekko nos.
  - Szlaban? To już? - Hermiona zerknęła na zegarek. 19:48. - O kurde, ale ten czas leci.
  - Zapierdala jak głupi - El zachichotała. Spojrzała na swoją kuzynkę i uśmiechnęła się. - Wyglądasz bosko! Musisz mi pożyczyć tych legginsów - zawyrokowała.
  - Spadaj! Nic ci nie pożyczę!
  - Nie bądź dupa wołowa! - Elena popchnęła niczego niespodziewającą się Hermionę, a ta zatoczyła się lekko i wpadła na ścianę. Spojrzała na kuzynkę i krzyknęła:
  - Nie żyjesz!! - Leni pisnęła i zaczęła uciekać. Granger ruszyła za nią i goniła ją aż pod gabinet Mistrza Eliksirów. Wszyscy już tam stali.
  - Zaraz cię złapię, El! - krzyknęła, udając zdenerwowanie. Panna Snape znowu pisnęła i schowała się za Zabinim. Hermiona chciała już coś krzyknąć, ale z gabinetu wyczłapał się wkurzony nauczyciel.
  - Co tu się dzieje?! - krzyknął. Elena wyszła zza Blaise'a i stanęła obok ojca. Wyciągnęła do niego rękę z otwartą dłonią:
  - Siema ojciec! High five - Severus spojrzał na nią jak na mądrą inaczej, ale nie przybił z nią piątki. Elena udała zasmucenie i zrezygnowana opuściła rękę.
  - Boże, co za geny... - mruknął Sev. Elenie zaświeciły się oczy i spojrzała na niego mrugając. Snape zignorował jednak córkę, i rzekł do reszty:
  - Nie chce mi się wymyślać dla was żadnej kary, więc posiedzicie sobie dziś w moim gabinecie. Do północy, potem drzwi się otworzą i możecie wrócić do siebie. A teraz wybaczcie... idę - uśmiechnął się przebiegle. Był już przy drzwiach, kiedy odwrócił się do nich i rzekł:
  - W barku, El - spojrzał na córkę, a ta podskoczyła z radości.
  - Dzięki, tatkuuu. Kiski lovki dla ciebie - i przesłała mu całusa w powietrzu. Mężczyzna klepnął się dłonią w czoło i mruknął coś jak: "po matce, na pewno po matce jest taka". Trzymając już rękę na klamce ponownie się odezwał:
  - Potter! Ty się tu do niczego nie dotykaj... Jak Merlina kocham, tylko ty i Longbottom zawsze coś psujecie... - i wyszedł. Elena w tym czasie doskoczyła do barku i wyjęła z niego dwie butelki Ognistej Whisky.
  - Kocham mojego tatuńcia - krzyknęła stawiając butelki na podłodze. Klapnęła tyłkiem obok alkoholu i gestem ręki zachęciła pozostałych do tego samego. Obok niej usiadła Hermiona, potem Harry, Pansy, Draco i Blaise. Stworzyli małe kółko. Elena zaklęciem przywołała sześć szklanek i nalała każdemu whisky.
  - No to skoro mamy dziś mała libację, wypadałoby się nieco pogodzić - klasnęła w dłonie. Zabini zaraz podłapał temat i rzucił się na Hermionę z teatralnym szlochem.
  - Och, wybacz mi moja miłości! Me serce umiera z rozpaczy gdy patrzę na twą nienawiść do mnie! Bądź mi łaskawa wybaczyć - wykrzykiwał udając, że płacze w jej ramię. Dziewczyna zachichotała. Blaise spojrzał na nią oczami a'la kot ze Shreka i rzekł:
  - Wybaczysz? - zrobił smutną minę.
  - Wybaczę - zaśmiała się Granger.
  - Jestem Blaise Zabini, moja miłości - wyciągnął do niej rękę.
  - Hermiona Granger, popaprańcu - uścisnęła jego dłoń. Spojrzał na nią przechylając głowę i wpatrywał się w nią przez chwilę. Hermiona nie wiedziała co się dzieje.
  - Ojojoj, Mionuś, ale masz brzydkie oko - zawyrokował.
  - Tylko jedno? - zaśmiała się Granger. Wszyscy zaczęli się śmiać.
  - Nooo, o to - wskazał jej lewe oko - jakieś takie sine i czerwone masz - Hermiona prychnęła i spojrzała na Leni, tamta jednak udawała, że czyta etykietę Ognistej. Blaise uśmiechnął się i wyciągnął rękę do Harry'ego.
  - Chodź no tu Pottuś, będziem się ściskać - kiedy Harry podał mu rękę, Blaise pociągnął go do siebie i przytulił. Zabini zagwizdał cicho.
  - Pottuś, ale masz sexy ciałko - Harry się zarumienił. Pansy Parkinson spojrzała na Pottera i w duchu przyznała, że trochę mu się wyprzystojniało, no. Z uśmiechem podała mu swoją dłoń, a potem zwróciła się do Hermiony.
  - Te, Granger! Fajne łaszki - puściła jej oko. Hermiona zachichotała i podziękowała. Malfoy z wyniosłą miną rzekł:
  - No dobra, pokój z wami...
  - A łazienka z tobą - wyrwało się Granger. Harry zakrztusił się swoją whisky, no co Blaise rzucił mu się na ratunek:
  - Lecę już, mój kochasiu! - i klepnął go w plecy, tak że Harry'emu spadły okulary. Złapała je Elena i założyła na nos.
  - Wyglądam mądrowato? - zapytała z uśmiechem.
  - Ty idiotko! Nie znasz odmianów? - zaśmiała się Granger. Leni udała oburzenie, a cała reszta zaśmiewała się z koleżanek. El oddała Harry'emu okulary i wróciła do picia. Zabini zaczął przyglądać się Malfoyowi.
  - Czego się na mnie gapisz, homosie jeden? - zaśmiał się blondyn.
  - Eeej! Tylko nie homosie! - Blaise lekko uderzył kolegę w ramię. Blondyn udawał, że go to zabolało i rozmasowywał ramię. - Hehe, ale masz oczy. Pasujecie do siebie z Mionką.
  - Blaise!! - wykrzyknęli w tym samym czasie Hermiona i Draco.
  - Ej, mam pomysł! Poróbmy jakieś sexy eliksiry - zaproponowała Granger. Malfoy spojrzał na nią zaciekawiony, kiedy użyła słowa "sexy". Elena klasnęła w dłonie i szybko dopiła swoją szklaneczkę z whisky.
  - Yah! Ale będzie seeeexyyy - zawołała Pansy. Wszyscy podeszli do regału Severusa i zaczęli wyciągać jakieś składniki. Elena stanęła na biurku i krzyknęła:
  - STOP! haha, ale jestem wysoka - okręciła się na biurku w okół własnej osi. Czuła, że alkoholu powoli rozpływa się po jej żyłach - No to ludziska! Robimy tak: ja będę w parze z Blaisem, Hermiona z Draco, a Pansy z Harrym. I robimy jakieś eliksiry, ale dodajemy cokolwiek żeby wyszło coś śmiesznego!
  - A skąd będziemy wiedzieć, że wyszło coś śmiesznego? - zapytał Harry. Wszyscy spojrzeli na niego jak na mądrego inaczej.
  - Ojeeeej! No to chyba proste! Jutro będziemy mieli gotowe trzy eliksiry, więc dolejemy je do czyjegoś napoju i zobaczymy co się stanie - Elena zaśmiała się i zeskoczyła z biurka, wprost na plecy Blaise'a. Chłopak zaniósł przyjaciółkę pod regał i zaczęli wybierać składniki. Hermiona zgarnęła wolny kociołek i wkładała do niego różne składniki.
  - Granger! - zawołał Draco - Łap ślinę jednorożca! - i rzucił w nią fiolką ze składnikiem. Hermiona wykazała się niezłym refleksem i złapała szkło. Do kociołka włożyła również butelkę Ognistej i ruszyła w stronę Draco. Chłopak wziął od niej kociołek i usiedli na podłodze.
  - No to co tworzymy, Granger? - zapytał.
  - Eliksir - odpowiedziała.
  - A jaki?
  - Sexyyyyyy - zawołała. Po chwili usłyszeli krzyk Pansy.
  - Hermiona, ty łajzo! Zabrałaś całą butelkę Ognistej!!
  - A, skąd! - skłamała.
  - No przecież widzę, że masz! - nie poddawała się Parkinson. Hermiona wyciągnęła palec w stronę blondyna i oskarżycielskim tonem rzuciła:
  - To on zajebał! - Pansy spojrzała na Malfoya z żalem, po czym podeszła do barku i wyjęła jeszcze jedną butelkę Whisky.
  - Butelka na parę - mruknęła pod nosem i poczłapała się do Pottera.
   Hermiona wrzuciła do kociołka pociętą mandragorę, nalała pół fiolki śliny jednorożca, dosypała sproszkowany smoczy ząb. Malfoy w tym czasie pokroił oko węża na ćwiartki i wrzucił je do gotującego się eliksiru.
  - Motyla noga... - mruknął Draco. Hermiona spojrzała na niego.
  - Co się stało?
  - Nic...
  - No poooowiedz - uśmiechnęła się przyjaźnie.
  - Granger, naprawdę nic... - mruknął Draco.
  - Nie powiesz? No Dracusiu, nie bądź taki - zamrugała oczami w jego stronę. Malfoy zaśmiał się.
  - Ja pierdolę, Granger... Jesteś niemożliwa! Naprawdę nic się nie stało, nie wiem o co ci chodzi...
  - To skąd ta motyla noga? Hę? - zapytała Granger patrząc mu prosto w oczy. Malfoy dopiero teraz zauważył, że faktycznie miała sine oko.
  - Składnik? - odpowiedział pytaniem blondyn. Hermiona klepnęła się dłonią w czoło i wpadła w histeryczny śmiech. Malfoy śmiał się razem z nią, a potem pyrgnął ją w ramie.
  - Czego? - zapytała grzecznie.
  - Całkiem fajna z ciebie szlama, wiesz? - powiedział do niej, a ona pokazała mu tylko język i nalała im kolejną szklankę alkoholu. Hermiona mieszała swój eliksir, kiedy rozległ się głośny wybuch.
  - HAHAHAHAHAHAHAHA, kurwa POTTER! - ryknęła Pansy. Harry się zarumienił.
  - Cioooooooo?! - umazana na twarzy czymś różowym Elena znalazła się zaraz obok nich. Draco i Hermiona też podeszli.
  - Hahahaha, ten wariat dolał sok z muchomorów do śliny jednorożca - zawyła czarnowłosa, kładąc się ze śmiechu na podłodze. Wszyscy w okół ryknęli głośnym śmiechem, tylko Potter stał zawstydzony.
  - Nie martw się, Harry. Eliksiry nigdy nie były twoją mocną stroną - Hermiona pocałowała przyjaciela w nos.
  - Yhh, no to zostały nam tylko dwa eliksiry dla ludków ze szkoły - posmutniała Elena.
  - Ale za to jakie zajebiste!! Zobacz jaki mój ma sexy kolor - krzyknęła Miona. Leni zajrzała do jej kociołka i krzyknęła " Ojeeeeeej, jaki sweet". Hermiona nalała do fiolki swój eliksir, który miał kolor jasnoróżowy i mienił się kolorami tęczy, niczym posypany brokatem. Blondynka też przelała swój eliksir do fiolki i krzyknęła:
  - Zagrajmy w butelkę! - wyszczerzyła swe białe ząbki. Wszystkie sześć zgrabnych tyłków zasiadło znowu w okręgu.
  - Ja kręcę pierwsza, bo jestem dziewczynką! - krzyknęła Pansy, biorąc do ręki pustą butelką po Ognistej. Elena w tym czasie przywołała kolejną butelkę.
  - Ale ja też jestem dziewczynką - Hermiona udała zasmucenie.
  - To będziesz druga - Pansy pokazała jej język. Miona nadal udawała smutną.
  - A jak na mnie nie wypadnie?
  - Ooo, no to będziesz... kiedy będzie twoja kolej - wszyscy zaczęli się śmiać. Parkinson zakręciła butelką i wypadło na Draco.
  - Pyyytanie, czy zadanie, złamasie? - zapytała, jak na grzeczną dziewczynkę przystało.
  - Dlaczego złamasie? To nie fajny jestem? - Draco posmutniał, a Blaise w pocieszającym geście poklepał go po ramieniu, robiąc minę "Ktoś cię musiał uświadomić". Malfoy teatralnie westchnął.
  - Dawaj, zadanie! - zawołał hardo. Parkinson uśmiechnęła się diabolicznie.
  - Pocałuuuuj.... Hermionkę! W usta - czarnowłosa wyszczerzyła ząbki. Malfoy i Granger zrobili przerażone miny.
  - Ja pasuję - krzyknęła dziewczyna. Elena wepchnęła jej butelkę Ognistej do ręki i odezwała się do niej nieco pijanym tonem:
  - To jego kolej, nie możesz spasować, siostrzyczko - zaśmiała się, a za nią Blaise. Malfoy wzruszył ramionami i cmoknął szybko Granger, ta nawet nie zauważyła zbliżającego się do niej blondyna.
  - Fuj, Malfoy mnie pocałował - wykrzywiła usta w grymasie, a potem pociągnęła spory łyk bursztynowego płynu. Draco wylosował Elenę.
  - Pytanie!!! - wykrzyknęła uradowana, zanim Malfoy zdążył cokolwiek powiedzieć.
  - Dlaczego nazwałaś Granger siostrzyczką? - lekko prychnął.
  - Bo to moja kuzynka!! Wspaniale, nieee?! - krzyknęła i rzuciła się na Hermionę, mocno ją tuląc.
  - Leni... twoje cycki wciskają mi oczy do oczodołów - dało się słyszeć piskliwy głos przyduszonej Granger. Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
  - No, ale jak to? - zapytał skołowany blondyn. Blondynka pokazała mu język i sama zakręciła. Wypadło na Blaise.
  - Ja też pytanko, moja Elianko - zrymował brunet.
  - No to Diabełku, powiedz mi... kogo mój tatuś najbardziej nienawidzi?
  - Yyy.. Pottera i Longbottoma. Hahahah, dwie gryfońskie ofiary. Bez obrazy Pottuś - pomachał w jego stronę ręką. Potter kiwnął głową, a El oddała butelkę Blaise'owi. Chłopak wylosował Hermionę.
  - Miooonuś, kochasz mnie? - zapytał.
  - Hej, jeszcze nie powiedziała, że chcę pytanie, baranie! - oburzyła się brunetka.
  - Nie czujesz, że rymujesz - zanucił Draco.
  - No dobrze, Diabełku, niech będzie pytanko - Herm uśmiechnęła się słodko.
  - No ja to tylko chciałem wiedzieć, czy... kurwa, miałaś wziąć zadanie - Blaise udawał, że się obraził. Założył ręce na klatce piersiowej i zrobił dziubek.
  - Tak, Blaise, kocham cie - zaśmiała się Granger, po czym wyrwała chłopakowi butelkę z ręki. Wylosowała Harry'ego.
  - Wybrałeś pytanie, Harry? Wspaniale! - Hermiona klasnęła w dłonie. Harry próbował protestować, ale zrezygnował widząc zaciętą minę Granger.
  - Z kim straciłeś swe dziewictwo? - zapytała dosadnie. Harry otworzył szeroko buzię.
  - Ty, Granger... na pewno dziewictwo? - wtrącił roześmiany Malfoy. Hermiona kiwnęła w jego stronę głową, robiąc przy tym śmieszną minę.
  - Robaczku, zamknij tą buzię! Nie wypada w towarzystwie roztegowywać mordki, to takie nie sexyyy - mruknęła Hermiona. Potter zamknął usta i wyszeptał zawstydzony:
  - Z... Juliettą Hanberg
  - HAHAHAHAH, ja pierdole Potter!! Ty ogierze - wykrzczał Malfoy, Zabini turlał się po podłodze ze śmiechu.
  - Przecież ona jest z pięć lat od nas starsza! - Gryfonka nie mogła uwierzyć.
  - Dajcie już spokój, teraz Harry kręci - Pansy podała mu butelkę.
  I graliby pewnie tak do samego rana, gdyby w pewnym momencie do gabinetu nie wrócił Snape.
  - O, tatuń - Elena podbiegła do niego i rzuciła mu się na szyję. Severus patrzył na wszystkich przerażony.
  - Ellie? Ile butelek wzięłaś? - zapytał nagle.
  - W chu... znaczy, chyba z 5, ale wiem że mnie kochasz i nie będziesz się złościł - uśmiechnęła się uroczo. Snape pokręcił głową, a potem kazał wszystkim iść spać. Kiedy wszyscy opuścili jego gabinet, usiadł w swoim fotelu i nalał sobie Ognistej.
  - Ona musi być taka po Kathrin, na pewno ma to po niej... - westchnął.






poniedziałek, 25 marca 2013

Rozdział 1

No więc ruszamy z nowym blogiem :) Oczywiście jako wielka fanka Dramione mam już ich kilka, jednak coś mi w nich nie grało, trzeba było rozpocząć nową przygodę. Mam nadzieję, że historia przypadnie wam do gustu. Zainteresowanych odsyłam również do czytania Dramione po szkole http://historie-milosci-draco-hermiona.blog.onet.pl/. Tymczasem zapraszam do czytania pierwszego rozdziału. Liczę na szczere opinie na temat opowiadania :) Pozdrawiam, Haley.


 Był piękny, gorący dzień września - tak gorący, że Granger miała ochotę zerwać z siebie ten cholerny gorset i paradować w samym staniku. Jednakże zważywszy na to, iż znajdowała się aktualnie na zatłoczonym peronie 9 ¾, niechętnie zrezygnowała z tego pomysłu. Zamiast tego związała brązowe loki w luźny kucyk, odsłaniając kark. Dało jej to minimalne uczucie ochłodzenia. Wypatrywała w tłumie swoich przyjaciół. Nagle poczuła jak ktoś zakrywa jej oczy dłońmi. Dałaby wszystko, żeby te zimne ręce nie zostały zdjęte z jej twarzy.
  - Harry! - krzyknęła uradowana. Przytuliła chłopaka i pocałowała go w policzek. Harry zarumienił się lekko.
  - Hermiono, ale się zmieniłaś... - wydusił.
  - To prawda... urosły ci cycki - wtrąciła ze śmiechem Ginny, która pojawiła się koło nich zupełnie znienacka. Hermiona udała oburzenie, ale zaraz potem zaśmiała się razem z resztą.
  - Gdzie Ron? - zapytał nagle Harry. Wszyscy rozejrzeli się w około, ale nigdzie nie mogli dostrzec Rudzielca. Po wojnie, którą stoczyli na początku maja, Ron nie doszedł jeszcze do siebie. Zmienił się zupełnie, unikał ludzi, stał się agresywny i jednocześnie zamknięty w sobie. Nikt nie rozumiał jego zachowania, w końcu każdy inny cieszył się, że Voldemort został pokonany, a on zachowywał się zupełnie nienormalnie. Być może tak negatywnie wpłynęła na niego śmierć brata, aczkolwiek każdy stracił w tej wojnie bliskie osoby. Każdy musiał zmierzyć się z brutalną rzeczywistością. Spokojnie można powiedzieć, że na wszystkich uczestnikach Drugiej Bitwy o Hogwart, zostało odciśnięte piętno wojny, jednak nikt więcej nie zachowywał się jak szaleniec.
 Podróż minęła im w miłej atmosferze i opowieściach wakacyjnych. W pewnym momencie, do ich przedziału weszła mała dziewczynka, która przybyła poinformować Hermionę, że zaraz po kolacji, ma się stawić w gabinecie McGonagall, na spotkanie prefektów.
 Kiedy weszli do zamku uderzyła ich melancholia. Patrząc na mury zamku, nie mogli wyjść z podziwu dla własnej pracy, którą włożyli w odbudowę szkoły, podczas tegorocznych wakacji. Wszystko było takie jak dawniej - takie samo, jak przed wojną. Do Hermiony nie docierał jednak fakt, że udało im się wygrać tę wojnę, tylko dzięki zdradzie Draco Malfoy'a, Blaise'a Zabini'ego i Pansy Parkinson, którzy wraz z profesorem Snape'm potajemnie przekazywali Dumbledore'owi informacje z kręgów Czarnego Pana. Teraz, gdy wszystko wróciło do normy, wszyscy uczniowie powrócili do szkoły, by dokończyć swą edukację. I właśnie w tym momencie Hermiona zdała sobie sprawę, że zaczął się jej ostatni rok nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Przykro było jej myśleć, że za dziesięć miesięcy opuści ten zamek na zawsze. Z zamyślenia wyrwał ją głos Harry'ego.
  - Widzisz tę blondynkę, która stoi z pierwszorocznymi? - zapytał.
  - No... i co? - przyjrzała się dziewczynie. Miała dziwnie znajome rysy twarzy, jednak Hermiona nie była w stanie określić, kogo jej przypomniała.
  - Ładna - wyszczerzył zęby Harry. Hermiona wywróciła oczami. Dumbledore właśnie wstał z miejsca, w Wielkiej Sali zapanowała cisza.
  - Witajcie moi mili, w kolejnym roku nauki w Hogwarcie. Dla niektórych zapewne jest to ostatni rok w tej szkole, dla innych z kolei pierwszy. Jestem szczęśliwy, że jesteśmy tu dziś w tym składzie. Pragnę również gorąco podziękować każdemu, kto brał udział w Drugiej Bitwie o Hogwart. Ponieśliśmy ogromne straty, kochani! Straciliśmy naszych bliskich, dlatego w tym momencie proszę was o minutę ciszy... ku pamięci wszystkim tym, którzy zginęli - wszyscy zdjęli z głowy swoje tiary, spuścili głowy i w ciszy oddali hołd pamięci zmarłym.
 - Nie umiem wyrazić swojej wdzięczności dla was, i waszych rodzin. Jedyne co mogę zrobić, to... przyznać w tym momencie każdemu domowi po 200 punktów! Tak więc, za trud, odwagę i poświęcenie włożone podczas wojny, za bezgraniczne oddanie szkole, nauczycielom i innym uczniom, Gryffindor, Slytherin, Hufflepuff i Ravenclow otrzymują po 200 punktów! - na sali zapanowała ogromna radość. Oklaski odbijały się echem, a uczniowie z wielkim wzruszeniem witali się ponownie.
  - Teraz jednak, moi mili - Dumbledore znów się odezwał - czas przejść do Ceremonii Przydziału. Zanim jednak wyczytam nazwiska pierwszorocznych, pragnę zaprosić na środek pannę Elenę Snape, która dołączy do siódmego roku, w jednym z domów.
 Panna Snape z gracją wskoczyła na podium, i usadowiła swój zgrabny tyłek na taborecie. W momencie, gdy Tiara dotknęła jej głowy, dziewczyna uśmiechnęła się przebiegle.
  - SLYTHERIN!!! - wykrzyknęła Tiara Przydziału, a dziewczę z jeszcze większą gracją zeskoczyło ze stołka. Stół Salazara Slytherina oszalał z radości. Wszyscy przywitali dziewczynę, jak dobrą znajomą. Elena usadowiła się między Malfoy'em, a Zabinim.
   Przy stole Gryffindoru, Harry i Hermiona patrzyli na siebie ze zdziwieniem.
  - Myślisz o tym samym, co ja? - wydukała Granger.
  - To nie możliwe... ON nie jest zdolny do rozmnażania - odpowiedział przerażony Potter - Zwłaszcza tak doskonałego - szepnął. Hermiona wywróciła oczami. Och, jakie płytkie myślenie mieli według niej chłopcy. Wiedziała, że zbliża jej się spotkanie z McGonagall, więc spojrzała na zegarek, i stwierdziła, że czas się zbierać.
  - Ronalda nadal nie ma? - zapytała od niechcenia.
  - Nie.
  - Dziwne... Ron opuścił kolację! Apokalipsa się zbliża - zaśmiała się brązowowłosa, Harry próbował zachować powagę, w końcu nie wypada się śmiać z przyjaciela, jednak nie mógł się długo powstrzymać. Po chwili oboje chichotali pod nosem. Hermiona wsadziła sobie truskawkę do ust, i wstała od stołu.
  - Spadam. Idę na to spotkanie z McGonagall. Widzimy się potem?
  - No jasne. Ja w tym czasie poszukam Rona... i może zaniosę mu trochę tego kurczaka - uśmiechnął się podle. Hermiona spojrzała na niego z rozszerzonymi oczami, a na jej ustach błąkał się wredny uśmieszek. Pośpiesznie oddaliła się od stołu, i udała się w stronę gabinetu profesorki. Niespodziewanie otarła się jednak o czyjeś ramie.
  - Granger, patrzże jak leziesz, dobra?! I nie rozrzucaj się tak tym swoim szlamem... - warknął Malfoy.
  - Ciebie też miło widzieć, fretko - burknęła dziewczyna.
  - Licz się ze słowami, mała szlamo. Chyba nie wiesz do kogo się odzywasz!
  - Och, akurat doskonale wiem! Do przebrzydłej, aroganckiej tchórzofretki, która swoją parszywą gębą obrzydza mi każdy dzień życia, od przeszło sześciu lat - warknęła spoglądając na niego spode łba. Draco chciał coś odpysknąć, ale akurat znaleźli się pod drzwiami gabinetu profesor McGonagall.
  - Dokończymy później - syknął wprost do jej ucha. Jednocześnie otworzył drzwi do gabinetu, i wpuścił Gryfonkę pierwszą.
  - Szlamy przodem - uśmiechnął się pod nosem.
  - Goń się, Malfoy - odpysknęła Granger.
  - Panie Malfoy, pani Granger, bardzo proszę o spokój - Minerwa spojrzała na nich z dezaprobatą. Hermiona i Draco zerknęli na siebie z ukosa i usiedli obok reszty. W pomieszczeniu znajdowała się Rita Goshwell, prefekt naczelny Ravenclow i Jasper White, prefekt naczelny Hufflepuff.
  - Moi drodzy, w te wakacje wasza czwórka otrzymała odznaki Prefekta Naczelnego. Jest to swego rodzaju wyróżnienie dla was, ale i sfera nowych obowiązków i przywilejów. Waszym głównym obowiązkiem będzie patrolowanie korytarzy po godzinie 23:00, co jakiś czas, przez minimum dwie godziny. Będziecie musieli nadzorować szlabany innych uczniów, jeśli któryś z profesorów was o to poprosi. Macie również dbać o porządek i przestrzeganie regulaminu podczas przerw międzylekcyjnych, zajęć szkolnych, a także podczas czasu wolnego. Macie możliwość odejmowania i dodawania punktów pozostałym uczniom. Jednakże, przestrzegam was, nie wolno wam nadużywać swojej władzy. Dostaniecie też hasła do wszystkich Pokoi Wspólnych. Generalnie skupiłam się na najważniejszych obowiązkach, przejdźmy zatem do spraw przyjemniejszych. Wasza czwórka dostaje prywatne dormitoria, z jednym Pokojem Wspólnym. Dodatkowo możecie odwiedzać Hogsmeade kiedy wam się żywnie podoba. - McGonagall spojrzała na nich surowo. Wszyscy słuchali jej zaciekawieni, także mogła kontynuować.
  - Patrolujecie korytarze parami, panna Goshwell z panem White, panna Granger z panem Malfoyem. Jutro zaczyna panna Goshwell i pan White, dziś możecie się wyspać. Wasze plany wywieszone są na Tablicy Ogłoszeń w Pokoju Wspólnym. Dzisiejsze hasło do PW to "amortencja". To wszystko na dziś, dziękuję za przybycie i życzę dobrej nocy - Minerwa opuściła gabinet zanim którekolwiek zdążyło się odezwać.
  - Ale czad! Własne dormitorium - ucieszyła się Rita.
  - Ekstra! - Jasper klasnął w dłonie, i ruszył do wyjścia zaraz za Ritą. Granger wstała z krzesła ciężko dysząc. Znowu była skazana na obecność tej zapchlonej fretki. Cudownie! Draco również podzielał jej zdanie. Byli na siebie skazani, chociaż tego nie chcieli. Ruszyli w stronę drzwi, patrząc na siebie z ukosa. Hermiona nerwowo zaciskała pięści. Otworzyła drzwi z takim impetem, że uderzyły one w ścianę, naruszając nieco jej konstrukcję. Posypał się tynk. Hermiona stanęła jak wryta i patrzyła zdumionym wzrokiem na swoje dzieło.
  - No brawo Granger, jak tak dalej pójdzie to rozpierdolisz całą szkołę - zadrwił Malfoy.
  - Jedyne co w tym momencie mam ochotę rozpierdolić, to twoja gęba! - warknęła i wyszła. Malfoy patrzył za nią zdumiony. Nie poznawał jej. Szlama zrobiła się pyskata i agresywna. Zupełnie jak nie ona. Uśmiechnął się pod nosem i ruszył w stronę swojego dormitorium.


   Obudził ją hałas dochodzący z okolic okna. Spojrzała nieprzytomnym wzrokiem w tamtą stronę, i zobaczyła porozrzucane książki.
  - Ups - ktoś zachichotał. Przerażona odruchowo złapała różdżkę i wycelowała w stronę przybysza. Obok jej łóżka stała blondwłosa dziewczyna, która wpatrywała się w nią z rozbawieniem. Miała wielkie brązowe oczy, dość spory biust i nienaganną figurę. Po chwili dotarło do zaspanej dziewczyny, kim jest jej gość.
  - Jak się tu dostałaś? - zapytał wyskakując z łóżka.
  - Oj, co za pytanie - zaśmiała się perliście - Tu rządzi magia, tu nic nie jest niemożliwe - okręciła się w okół własnej osi, z gracją baletnicy. Hermiona spojrzała na nią zdziwiona. "Psychiczna, czy co?" zastanawiała się.
  - Słuchaj, nie chciałabym być niegrzeczna, ale...
  - Jestem Elena Snape. Możesz mi mówić Leni, tak jak moi znajomi - uśmiechnęła się przyjaźnie i usiadła na parapecie, jak we własnym pokoju. Granger zamrugała oczami, bała się że wariuje, albo niewyspany umysł płata jej figle. Jednak, kiedy otworzyła oczy, Elena nadal tam była i siedziała w tym samym miejscu.
  - Och, miło mi. Ja jestem...
  - Hermiona Granger - przerwała jej - moja kuzynka! - Te słowa wprawiły Hermionę w osłupienie. "Noż kurwa...zwariowałam!", do dziewczyny nie mogła dotrzeć ta absurdalna sytuacja. Zachciało jej się śmiać. Spojrzała z powątpiewaniem na swojego gościa.
  - Coś chyba pomyliłaś, Leni. Niby jakim cudem?
  - A takim, że mój ojciec, nomen omen Severus Snape i twoja matka, są rodzeństwem - uśmiechnęła się i klasnęła w dłonie.
  - COO?! - krzyknęła brunetka.
  - Ojej, a podobnoś taka kumata - zadrwiła w żartach Ślizgonka - mój ojciec i Miranda są rodzeństwem, ot co!
  - Ale... to czemu ja o tym nie wiedziałam?
  - Bo Miranda związała się z mugolem, odcięła się od magicznego świata, i tyle ją widzieli - Hermiona otworzyła buzię ze zdziwienia.
  - No niezły poranek - mruknęła Granger.
  - Prawda?! - wykrzyknęła uradowana Leni i rzuciła się kuzynce na szyję - Nie mogłam się doczekać aż cię poznam! - Hermiona poklepała dziewczynę po plecach.
  - Idź się ubierz to razem pójdziemy na eliksiry - Hermiona spojrzała na nią pytająco.
  - To nie wiesz? W tym roku wszystkie zajęcia mamy w składzie Slytherin-Gryffindor - Elena klasnęła w dłonie, a Granger tylko uśmiechnęła się do niej. Skoczyła do łazienki i wzięła szybki prysznic. Wysuszyła się za pomocą zaklęcia, a włosy zakręciła w równe fale. Założyła krótką kremową sukienkę, na to jeansówkę z małymi ćwiekami. Do uszu wpięła drobne kryształki, a na palec złoty pierścionek w kształcie trójkąta z małą perełką w środku. Na nogi założyła czarne sandałki na platformie, a w rękę chwyciła brzoskwiniową kopertówkę, do której za pomocą zaklęcia zwiększająco-zmniejszającego wrzuciła książki, pióro, pergaminy i różdżkę. http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-maowaeja-letnie_1.jpg.
Kiedy wyszła z łazienki, Elena siedziała na jej łóżku i coś czytała. Hermiona przyjrzała się Leni, i choć to naprawdę absurdalne, cieszyła się, że ta pozytywnie zwariowana i optymistyczna dziewczyna jest jej kuzynką.
  - Ale to nuuuuuuuuuuudne - jęknęła blondynka.
  - Co? A, książka. Masz rację, ostatnio coś nie lubię czytać - zachichotała. Sama nawet nie wiedziała kiedy przestała interesować ją nauka, siedzenie nad książkami i pisanie durnych esejów. Teraz wolała zająć się imprezami, modą i dobrą zabawą z przyjaciółmi.
  - Fajna kiecka - uśmiechnęła się Leni. - Jak dobrze, że nie trzeba nosić szat szkolnych.
  - To fakt. Idziemy? - Leni zerwała się z łóżka, i już po chwili szły korytarzami, zwracając na siebie szczególną uwagę, bowiem nieczęsto widuje się Ślizgonkę i Gryfonkę pogrążone w przyjaznej gadce. Panna Snape rozpływała się właśnie nad ich drzewem genealogicznym, kiedy dotarły pod salę, gdzie odbywały się zajęcie z eliksirów. Malfoy spojrzał w ich stronę i skrzywił się. Posłał Leni pełne politowania spojrzenie. Elena popukała się palcem w czoło i uśmiechnęła się wrednie. Malfoy westchnął.
  - Zapraszam - warknął Snape. Hermiona przełknęła ślinę i odszukała wzrokiem Harryego. Stał na końcu ze spuszczoną głową. Granger przeprosiła kuzynkę, i podeszła do Pottera. Razem weszli do sali i usiedli w jednej ławce.
  - Co jest, Harry? - zapytała zmartwiona.
  - No cóż, eliksiry zawsze mnie stresowały - szepnął.
  - Daj spokój, stary. Będzie dobrze. A wiesz kto mnie dziś odwiedził? Twoja piękna blondynka - zaśmiała się cicho. Otworzyła kopertówkę i wyjęła z niej podręcznik do eliksirów.
  - Po co? - zapytał zdezorientowany chłopak. Patrzył na nauczyciela z takim przerażeniem, że Hermiona zaśmiała się na głos. Zupełnie zapomniała, że jest w klasie, ot. Zdarza się.
  - Z czego rżysz, Granger? Czyżby Pottuś wyznał ci miłość, szlamo? - zadrwił Malfoy. Hermiona zobaczyła, że zarówno Elena, jak i Snape patrzą na niego potępiająco.
  - Panie Mal...
  - Malfoy, milcz jak do mnie mówisz! - krzyknęła zdenerwowana dziewczyna.
  - Bo co Granger? Pobrudzisz mnie swoim szlamem? - spojrzał na nią z nienawiścią. Hermiona miała łzy w oczach, ale postanowiła tego po sobie nie pokazać.
   - Malfoy, ty wstrętna gnido... - rzuciła w niego swoim podręcznikiem. Książka trafiła prosto w twarz zaskoczonego chłopaka, po czym opadła na podłogę z głośnym trzaskiem. Wszystkich zamurowało. Granger podeszła do ławki Draco, podniosła swoją książkę i spojrzała na niego przerażona. Nie sądziła, że jest w stanie zrobić coś takiego. Zanim jednak wydusiła z siebie słowo, podszedł do nich mocno wkurzony Snape i rzekł:
  - Malfoy i Granger dostajecie właśnie po minus pięćdziesiąt punktów. Mało tego, w ramach kary będziecie siedzieć razem na wszystkich moich lekcjach. A o 20:00 zapraszam państwa do mojego gabinetu. Szlaban! Od teraz każde niepotrzebne słowo będzie karane odjęciem pięciu punktów, zrozumiano?! Siadać mi już! - krzyknął.
  - Ale... - zaczął Malfoy.
  - Minus pięć punktów dla Slytherinu, panie Malfoy. Coś jeszcze chce pan dodać? - warknął zdenerwowany Snape. Malfoy spuścił głowę i potulnie siadł na miejscu. Granger w tym czasie czmychnęła w głąb sali, ale zatrzymało ją głośne "Ekhem". Stanęła jak wryta, a po chwili odwróciła się w stronę nauczyciela.
  - A dokąd to, Granger? - zapytał przedłużając sylaby. Hermiona potulnie poczłapała do ławki Malfoya i usiadła na krześle obok. Snape kazał im zająć się przygotowaniem eliksiru niewidzialności, a sam zajął się papierkową robotą przy biurku. Hermiona spojrzała na Elenę, która siedziała w ławce z Parkinson. Obie uśmiechnęły się do niej przyjaźnie. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech, i zajęła się rozmyślaniem o tym jaki niesprawiedliwy spotkał ją los, kiedy na jej ławce wylądował malutki pergamin. Nie zdążyła go nawet otworzyć, kiedy odezwał się Snape:
  - Minus dziesięć punktów, Potter.
  - Profesorze, ale ja tylko... - próbował się bronić Bliznowaty.
  - Pyskujesz, Potter? Szlaban razem z Granger i Malfoyem.
 Nim lekcja się skończyła, Elena, Pansy Parkinson i Blaise Zabini również zarobili szlaban.